Kilka myśli pod rozwagę .../05
Kilka myśli pod rozwagę na święta
Czesław Ryszka

Święta Bożego Narodzenia nastrajają do radosnej zadumy, ale i do pytań. Zapewne tymi świętami cieszą się wszyscy, nie tylko chrześcijanie i nie tylko wierzący. Choć gwoli prawdy należy wspomnieć, że są środowiska, które pragnęłyby obedrzeć te święta z sacrum, ośmieszyć związany z nimi zbawczy plan Boga. Mam na myśli fakt, że próbuje się tu i ówdzie odciąć Boże Narodzenie od Chrystusa czy też podejmuje się walkę z krzyżem. Przypomnę niedawny skandaliczny wyrok sądu w Strasburgu, w świetle którego wizerunek Chrystusa na krzyżu w klasach szkolnych stanowi „naruszenie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami” oraz zagraża „wolności religijnej uczniów”.
Jak ten wyrok ucieszył różnej maści ateistów, świadczy wypowiedź europosłanki z SLD Joanny Senyszyn, która będzie się domagała rozporządzenia nakazującego usuwanie krzyży z polskich szkół. Uważa ona, że po ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego nadszedł moment, by zaatakować chrześcijaństwo w Polsce, gdzie – jak powiedziała – „owo chrześcijaństwo jeszcze jako tako się trzyma”. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Trójka uczniów klasy maturalnej jednego z liceum we Wrocławiu wystąpiła z petycją o zdjęcie ze ścian szkolnych krzyży. Także w Stalowej Woli prezydent miasta wytoczył proboszczowi jednej z parafii proces, domagając się usunięcia krzyża w miejscu, w którym wierni planują budowę kościoła.
Z pewnością usłyszymy wkrótce o wielu nowych żądaniach usunięcia symboli religii chrześcijańskiej z przestrzeni publicznej w imię świeckości państwa.
Nie ulega bowiem wątpliwości,
że w imię tolerancji i demokracji walka z chrześcijaństwem przybiera w Unii Europejskiej nowe,
niespotykane dotychczas rozmiary:
żart z homoseksualizmu wywołuje oburzenie,
a naigrawanie się z uczuć i symboli religijnych jest wolnością pseudoartysty.
Oczywiście, chodzi wyłącznie o uczucia i symbole chrześcijan, zwłaszcza katolików.
Żarty z innych religii, islamu czy judaizmu, wywołują niebywały protest ich wyznawców.
A przecież Unia Europejska miała być inna.
Wśród europejskich polityków, tzw. ojców Europy, takich jak Robert Schuman czy Charles de Gaulle, mocne było przekonanie, aby w procesie europejskiej integracji koniecznie odwołać się do chrześcijańskiego dziedzictwa Europy.

De Gaulle w 1965 r. porównał proces jednoczenia Europy do budowy katolickiej katedry. Tymczasem Traktat Lizboński, który 1 grudnia br. wszedł w życie, odcina się od chrześcijańskiego dziedzictwa Starego Kontynentu.
Świadczy o tym nie tylko milczenie o wkładzie chrześcijaństwa w kulturową tożsamość Europy, ale również dołączona do niego tzw. Karta Praw Podstawowych,
w której m.in. uznaje się związki homoseksualne za małżeństwa oraz wprowadza zakaz „dyskryminacji ze względu na orientację seksualną”,
co pozwoli na karanie osób głoszących chrześcijańską naukę o grzechu homoseksualizmu.
Na razie
Polska zastrzegła sobie interpretowanie praw zawartych w Karcie w świetle własnego ustawodawstwa. Na jak długo jednak, skoro już europejskie trybunały skazują Polskę, jak to miało miejsce w przypadku Alicji Tysiąc.
Krótko mówiąc, różne ideologiczne dewiacje w UE
dołącza się do „praw człowieka”,
a wszystko to obraca się w tej chwili przeciw Bogu i Kościołowi.
Oznacza to,
że po totalitaryzmie rewolucji francuskiej, październikowej czy nazistowskiej
czeka nas nowy totalitaryzm: eurokratyczny.

W 1995 r. w Skoczowie Jan Paweł II, nawiązując do czasów wielkiej próby sumień – jak nazwał PRL – powiedział: „Wbrew pozorom praw sumienia trzeba bronić także dzisiaj.

Pod hasłami tolerancji w życiu publicznym

i w środkach masowego przekazu

szerzy się nieraz wielka,

może coraz większa nietolerancja.

Odczuwają to boleśnie ludzie wierzący.

Zauważa się tendencje do spychania ich na margines życia

społecznego, ośmiesza się i wyszydza to,

co dla nich stanowi nieraz największą świętość”.

Proroczo wówczas dodał o konieczności trwania przy krzyżu,
w którym „w okresach najcięższych dziejowych prób naród szukał i znajdował siłę do przetrwania i do powstania z dziejowych klęsk”.
Do papieskich słów o trwaniu przy krzyżu warto dodać,
że Polacy trwali również przy Jezusowym żłóbku,
wyrażając w jego wystroju swoje troski i nadzieje.
Zwłaszcza wymowne były żłóbki budowane w stanie wojennym.

Dzieląc się tymi kilkoma myślami, wyrażam nadzieję,
że w święta Bożego Narodzenia,
obchodzone jako pamiątka Wcielenia Syna Bożego w ludzki los, wielu z nas na widok żłóbka zada sobie pytanie:
co zostało we mnie z wiary w Jezusa?
Czy wierzę, że ten Człowiek naprawdę narodził się w Betlejem, dokonał cudów, zmartwychwstał?
Niech odpowiedź z wiarą na te pytania umocni nas w dobru,
pomoże odkrywać obecność Boga na drogach naszej codzienności.

Niech Nowy Rok 2010 przyniesie Ojczyźnie pomyślny rozwój

oraz społeczny pokój, a naszym rodzinom, środowiskom,

wspólnotom parafialnym – radość i wszelkie dobro.

Szczęść Boże!



http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=nd200952&nr=41